piątek, 13 lutego 2026

Dziś są moje urodziny

 

 

Znowu.

Jak co roku.

Urodziny, to taka powtarzalna sprawa, jak 1-szy maja na przykład. Albo tłusty czwartek.

Z jakiegoś powodu ludzie świętują, odbierają życzenia i prezenty. Zdmuchują świeczki na torcie i wymyślają sobie życzenia do spełnienia. Słuchają wiwatów i śpiewów na cześć.

Szwagierka moja mówi, że w każde urodziny cieszy się, że dane jej było przyjść na ten świat.

Hm.

Cóż, jednak co rok jesteśmy starsi, można by rzec - bliżsi mety. Do której raczej nam się nie spieszy. 

Zresztą. Data to tylko umowa. 

W Korei liczą wiek od poczęcia.

Judaistyczny Nowy Rok przypada na wrzesień.

Na Bali świętują wiosną.

Gdzie znajdują się moje początki? W którejś pięknej, majowej nocy w roku 1953? W genach moich Rodziców? W genach dziadków? Pradziadków? 

" Geny decydują o cechach organizmu, takich jak kolor oczu, grupa krwi, budowa ciała czy podatność na choroby. Są one zlokalizowane w chromosomach i przekazywane z pokolenia na pokolenie."

Ile lat mają moje geny?

Ile lat mam ja? Jakich lat? 

Podobno wiek, to tylko liczba. 

Liczba! To dopiero abstrakcja!

"Liczba: matematyczny obiekt używany do liczenia, mierzenia i etykietowania.

Można wyróżnić liczby naturalne, całkowite, wymierne, niewymierne i rzeczywiste."

W dniu moich urodzin, obliczanych według kalendarza gregoriańskiego, liczba naturalna używana do etykietowania jest całkiem różna od  liczby niewymiernej użytej do zmierzenia stanu mojego wewnętrznego ja. 

Tyle.

P.S. Ilustracyjny kucyk jest na rzecz  zbliżającego się wielkimi krokami Roku Konia.

O Roku ów... !!!

(kto zgadnie, z czego to cytat, ten rządzi!)


środa, 14 stycznia 2026

Trzynastego





Trzynastego, nawet w grudniu jest wiosna... 

Tak śpiewali.

O trzynastym stycznia nie słyszałam piosenek.

Wczoraj był trzynasty stycznia, wiosny ni śladu. Za to MPK zafundował pasażerom kołomyję komunikacyjną. 

Trzy grupy seniorek podążały z trzech stron miasta, główkując, przesiadając się, wymieniając nerwowe zapytania i fałszywe wieści. Pytając, błądząc, drepcząc i ślizgając się po niesprzątniętych grudach.

Jednakowoż dotarłyśmy na czas! Do czekających na nas dzieci w szkole specjalnej, imienia zasłużonego działacza opozycji.

Dzieci było dużo.

Miały szeroko otwarte oczy, a nawet buzie.

Śmiały się.

Konwersowały z Lalką Czerwoną  i  Lalką Niebieską.

Przestraszyły się Smoka Kwiatożera, na krótko, dopóki ich nie uspokoił zapewnieniem, że je tylko kwiatki.

Zachwyciły się Lalką Cudną.

Myśmy się też zachwyciły tą Szkołą. WSZYSTKIE nauczycielki (oraz nauczyciele) byli uśmiechnięci. Podobała im się nasza Dziwna Kraina, w której wszystko jest możliwe i wszyscy znajdują dla siebie miejsce.

Wszyscy też chcieli dostać "ciepłe i puchate" kulki, do miętoszenia w dłoni, do podrzucania, do pamiętania o fajnych babciach. 

R. powiedziała do mnie:

-To był twój najlepszy występ, serio.

Wow! No, tego się po R.  nie spodziewałam!

Na stopniach szkolnych schodów przyklejono różne napisy, komunikujące, że 1 minuta, to 60 sekund, a 60 minut, to jedna godzina. I jeszcze tam jakieś mądrości, a na koniec: "ładnie wyglądasz" i "dasz radę" 

Dałyśmy radę! Znowu.

Trzynastego. 

 
 

 

piątek, 2 stycznia 2026

Z nowym rokiem...

...nowym krokiem.


 W starych butach.

 

W nowym roku życzę sobie:

- zdrowia dla  Wnuków (wszystkich)

- szczęścia dla Dzieci 

- pomyślności dla przyjaciół

- cierpliwości dla pracowników służb medycznych

- świętej cierpliwości dla nauczycieli 

- harmonii życiowej dla moich kotów 

- śniegu w zimie

- słońca w lecie

- pokoju na świecie (oczywiście!)


Dla siebie długiego, ciekawego i przyjaznego Roku Konia.

Który to Koń jest moim rączym patronem.

 

"A nadchodzi Ognisty Koń. Jego rok to jeden z najodważniejszych, najszybciej rozwijających się i najbardziej zmiennych cykli w chińskiej astrologii. 

Energia Konia sama w sobie niesie ze sobą ruch, wolność, pasję i impuls do podejmowania śmiałych wyborów. Kiedy dodatkowo łączy się z żywiołem Ognia, wszystko nabiera intensywności. 

Lata Ognistego Konia przełamują stare schematy, skłaniają do podejmowania ryzyka, podążania za instynktem, a nie strachem i wkraczania w bardziej autentyczną wersję siebie. 

Życie przyspiesza, okazje pojawiają się błyskawicznie, emocje się intensyfikują, a potrzeba ponownego wytyczenia swojej ścieżki staje się nie do zignorowania."

HA!

Śnieg już pada.

Wnuczę w drodze.

Z nadzieją na realizację wszystkiego najlepszego - zaczynamy drugie ćwierćwiecze wieku XXI - szego.

Całuski spod jemioły.