poniedziałek, 23 lutego 2026

Świat się śmieje

Ta historia zaczęła się dawno temu.

Mała Dziewczynka zachorowała i trafiła do szpitala. 

Spotkała tam Martę, która opiekowała się Dziewczynką i innymi chorymi dziećmi. Marta nosiła fartuch w kolorowe kwiatki, a wszystko, co było ważne, zapisywała w notesie z motylkiem na fioletowej okładce.

Dziewczynka kochała fioletowy kolor, bo sama miała liliowe imię. Miała też piękne, wyraziste oczy  i wielką wyobraźnię. Opowiedziała Marcie o wymyślonej przez siebie Krainie Kucyków. Marta się zachwyciła. I zapamiętała.

Potem stało się najsmutniejsze, bo liliowa Dziewczynka nie wyzdrowiała. Ale jej opowieść została w pamięci, w sercu, i w myślach Marty.

A jeszcze później zaczęły dziać się małe cuda.  

Coraz więcej ludzi, a może raczej Ludzi, angażowało się w historię Grey, małego, szarego kucyka.

Powstała książka.

Marta podarowała książkę nam, czyli małemu, kieszonkowemu teatrzykowi "Seniorek".

-Może chciałybyście napisać do niej scenariusz?- zapytała

Chciałyśmy.

Napisałam.

Lawinowo zaczęła powstawać scenografia.

Grupa wesołych seniorek z klubu M-Łodzi Duchem pomogła nam w kolorowaniu małych koników dla dzieciaków.

Patrzyłam na tę rozgadaną i zaaferowaną gromadkę, poruszoną moją opowieścią o  Liliance, i wtedy właśnie przyszła mi do głowy ta myśl - "świat się śmieje"!

Śmieje się ciągle,  mimo wszystko, na przekór i na szczęście.


 Lilianka w kwietniu skończyłaby  14 lat.

 Przedstawienie odbędzie się w maju.

 

P.S. A dzisiaj jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. 

Marsz z filmu "Świat się śmieje"

Марш весёлых ребят - Jerzy Siemionow

 

Gdy śpiewasz głośno piosenkę wesołą,

Do ciebie śmieje się życie i świat.
A w sercu słyszysz, jak głośno coś woła:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa!

Przez wszystkie miasta i wioski i sioła
Już piosnka przeszła i każdy ją zna,
I ciągle refren ten słychać dokoła:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa


Czy na mansardzie, czy w jasnym salonie,
Czy tam, gdzie śmiech jest, czy tam, gdzie jest łza,
Głos jeden zgodny pod niebo aż dzwoni:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa


Czy młody chłopak, co życia się uczy,
Czy stary, który już dobrze je zna,
Ci wszyscy krzyczą, że w koło aż huczy:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa

piątek, 13 lutego 2026

Dziś są moje urodziny

 

 

Znowu.

Jak co roku.

Urodziny, to taka powtarzalna sprawa, jak 1-szy maja na przykład. Albo tłusty czwartek.

Z jakiegoś powodu ludzie świętują, odbierają życzenia i prezenty. Zdmuchują świeczki na torcie i wymyślają sobie życzenia do spełnienia. Słuchają wiwatów i śpiewów na cześć.

Szwagierka moja mówi, że w każde urodziny cieszy się, że dane jej było przyjść na ten świat.

Hm.

Cóż, jednak co rok jesteśmy starsi, można by rzec - bliżsi mety. Do której raczej nam się nie spieszy. 

Zresztą. Data to tylko umowa. 

W Korei liczą wiek od poczęcia.

Judaistyczny Nowy Rok przypada na wrzesień.

Na Bali świętują wiosną.

Gdzie znajdują się moje początki? W którejś pięknej, majowej nocy w roku 1953? W genach moich Rodziców? W genach dziadków? Pradziadków? 

" Geny decydują o cechach organizmu, takich jak kolor oczu, grupa krwi, budowa ciała czy podatność na choroby. Są one zlokalizowane w chromosomach i przekazywane z pokolenia na pokolenie."

Ile lat mają moje geny?

Ile lat mam ja? Jakich lat? 

Podobno wiek, to tylko liczba. 

Liczba! To dopiero abstrakcja!

"Liczba: matematyczny obiekt używany do liczenia, mierzenia i etykietowania.

Można wyróżnić liczby naturalne, całkowite, wymierne, niewymierne i rzeczywiste."

W dniu moich urodzin, obliczanych według kalendarza gregoriańskiego, liczba naturalna używana do etykietowania jest całkiem różna od  liczby niewymiernej użytej do zmierzenia stanu mojego wewnętrznego ja. 

Tyle.

P.S. Ilustracyjny kucyk jest na rzecz  zbliżającego się wielkimi krokami Roku Konia.

O Roku ów... !!!

(kto zgadnie, z czego to cytat, ten rządzi!)


środa, 14 stycznia 2026

Trzynastego





Trzynastego, nawet w grudniu jest wiosna... 

Tak śpiewali.

O trzynastym stycznia nie słyszałam piosenek.

Wczoraj był trzynasty stycznia, wiosny ni śladu. Za to MPK zafundował pasażerom kołomyję komunikacyjną. 

Trzy grupy seniorek podążały z trzech stron miasta, główkując, przesiadając się, wymieniając nerwowe zapytania i fałszywe wieści. Pytając, błądząc, drepcząc i ślizgając się po niesprzątniętych grudach.

Jednakowoż dotarłyśmy na czas! Do czekających na nas dzieci w szkole specjalnej, imienia zasłużonego działacza opozycji.

Dzieci było dużo.

Miały szeroko otwarte oczy, a nawet buzie.

Śmiały się.

Konwersowały z Lalką Czerwoną  i  Lalką Niebieską.

Przestraszyły się Smoka Kwiatożera, na krótko, dopóki ich nie uspokoił zapewnieniem, że je tylko kwiatki.

Zachwyciły się Lalką Cudną.

Myśmy się też zachwyciły tą Szkołą. WSZYSTKIE nauczycielki (oraz nauczyciele) byli uśmiechnięci. Podobała im się nasza Dziwna Kraina, w której wszystko jest możliwe i wszyscy znajdują dla siebie miejsce.

Wszyscy też chcieli dostać "ciepłe i puchate" kulki, do miętoszenia w dłoni, do podrzucania, do pamiętania o fajnych babciach. 

R. powiedziała do mnie:

-To był twój najlepszy występ, serio.

Wow! No, tego się po R.  nie spodziewałam!

Na stopniach szkolnych schodów przyklejono różne napisy, komunikujące, że 1 minuta, to 60 sekund, a 60 minut, to jedna godzina. I jeszcze tam jakieś mądrości, a na koniec: "ładnie wyglądasz" i "dasz radę" 

Dałyśmy radę! Znowu.

Trzynastego. 

 
 

 

piątek, 2 stycznia 2026

Z nowym rokiem...

...nowym krokiem.


 W starych butach.

 

W nowym roku życzę sobie:

- zdrowia dla  Wnuków (wszystkich)

- szczęścia dla Dzieci 

- pomyślności dla przyjaciół

- cierpliwości dla pracowników służb medycznych

- świętej cierpliwości dla nauczycieli 

- harmonii życiowej dla moich kotów 

- śniegu w zimie

- słońca w lecie

- pokoju na świecie (oczywiście!)


Dla siebie długiego, ciekawego i przyjaznego Roku Konia.

Który to Koń jest moim rączym patronem.

 

"A nadchodzi Ognisty Koń. Jego rok to jeden z najodważniejszych, najszybciej rozwijających się i najbardziej zmiennych cykli w chińskiej astrologii. 

Energia Konia sama w sobie niesie ze sobą ruch, wolność, pasję i impuls do podejmowania śmiałych wyborów. Kiedy dodatkowo łączy się z żywiołem Ognia, wszystko nabiera intensywności. 

Lata Ognistego Konia przełamują stare schematy, skłaniają do podejmowania ryzyka, podążania za instynktem, a nie strachem i wkraczania w bardziej autentyczną wersję siebie. 

Życie przyspiesza, okazje pojawiają się błyskawicznie, emocje się intensyfikują, a potrzeba ponownego wytyczenia swojej ścieżki staje się nie do zignorowania."

HA!

Śnieg już pada.

Wnuczę w drodze.

Z nadzieją na realizację wszystkiego najlepszego - zaczynamy drugie ćwierćwiecze wieku XXI - szego.

Całuski spod jemioły.

środa, 31 grudnia 2025

Śnieg pada...

 

 .

 

..w ostatni dzień roku.

Zadzwoniłam do A.

- Jak się masz?

- Ja byłam w szpitalu.

- !!!???

- A syn  miał zabieg na sercu...

 

Zadzwoniłam do W.

- Co słychać?

- G.złamał rękę. Gips na sześć tygodni...

 

Zaglądam do wiadomości.

Ktoś umarł.

Zima sparaliżowała lotnisko.

Na Bałtyku sztorm, morze pożarło plażę i molo razem z kawiarnią. 

Sztuczna inteligencja ożywia sławnych, którzy dawno nie żyją. Co za czasy. 

 

Dziś rano napad paniki. 

Stałam w kuchni na trzęsących się nogach. Strach pełzł gorącą falą od brzucha do głowy i z powrotem do stóp. 

Znamy się. Zjawia się "ni z gruszki ni z pietruszki", jak mawia Córka.

Czekałam.

Za oknem zaczął padać śnieg. Wolno, spokojnie, biało.

Poszłam do sklepu po mięso dla mojej ulubionej kici.

Łapałam na język zimne płatki.

 

Ostatni dzień roku. Jutro będzie styczeń.

wtorek, 23 grudnia 2025

Na zawsze

 
 
Dzieci są przyszłością narodu. Już w XIX wieku kardynał Adam Sapieha to mówił. Po nim wielu powtarzało tę mądrość na różne sposoby i przy różnych okazjach. 
 
Ja mówię: wnuki są przyszłością  rodu.
 
Nie każdy bywa babcią, albo dziadkiem, ale każdy jest wnukiem. Albo wnuczką.
Nie każdy ma szanse poznać swoich Dziadków.
Chociaż będą nimi zawsze. 
Nie każdemu udaje się doczekać na wnuki. Tylko jedna moja babcia miała okazję, żeby wziąć mnie na ręce.
 
Mój Wnuk mnie uszczęśliwia.
Wyciągnął mnie na klopsiki do Ikei. Zgodnie z tradycją. W swoim zapchanym kalendarzu znalazł termin.
 
- To może pójdziemy po świętach? - zaproponowałam ja, lat 71.
- Nie! -  oburzył się  Wnuk, lat 15 - Tradycja, to tradycja!
 
Wracaliśmy z tych klopsików  pustym i ciemnawym autobusem, przez puste i ciemnawe uliczki Rudy Pabianickiej. Wnuk drzemał, oparty o szybę. Przypomniały mi się inne powroty wieczorne, po godzinach spędzonych na opowiadaniu bajek, zabawie w chowanego albo w wyścigi samochodzików. Tak dawno. Tak niedawno...
 
Wnuk przespał noc przy  choince rozjarzonej od lampek.
"Bo taka śliczna!"
 
Na obiad zjadł dwa talerze ogórkowej.
 
Pojechał.
 
Z drogi przysłał mi wiadomość:
"Cieszę się, że się zobaczyliśmy przed świętami i dziękuję za jedzonko"
 
Odpisałam:
"Doceniam to, że chcesz się ze mną spotykać" 
 
Wnuk:
"No, ja zawsze będę chciał" 
 
Wzruszyłam się.  
Wnuki też ma się na zawsze. 
 
Wesołych Świąt! 
   

niedziela, 21 grudnia 2025

Cały ten świat...

Wysłuchałam właśnie tej książki. 

"Cały ten błękit" na stronie LubimyCzytać ma 212 opinii  z rozrzutem ocen od 2 do 10!
 

 Cytaty:

"Przewidywalna, męcząca i głupia - odpadłam w połowie. Czytadło."

 "Spodziewałam się więcej po tej książce. Rozumiem, co autorka chciała przekazać, a jednak moim zdaniem jej się to nie udało. "

 "Ckliwa i przewidywalna ale ma coś w sobie."

 "Cieszę się, że czytałam i nie zrezygnowałam. "

 "Są książki, które nie tylko się czyta, ale których się doświadcza"

 "Brak mi słów, żeby opisać, co czuję Jest to jedna z książek, która zostanie w mojej pamięci na długo. "

 "Jedna z piękniejszych książek, które dane mi było przeczytać. Przez nią się po prostu płynie, powoli, cudownie, spokojnie.. Ta historia uczy życia, zostanie w mojej pamięci na bardzo, bardzo długo"

 Wiadomo, co kraj to inny gust.

Zdaje mi się, że dla niektórych książek trzeba się po prostu zestarzeć. Chociaż autorka, Melissa Da Costa ma dopiero 35 lat. Niewykluczone, że sama swojej książki do końca nie rozumie :):)

Ja słuchałam i się zamyślałam. Oraz doświadczałam. Bo dużo tam mowy o praktykowaniu uważności.

To było bardzo przyjemne.

Zapach przypalonych pierniczków.

Kleistość wałkowanego ciasta.

Moje umączone dłonie.

Myśl wędrująca dokądś, do przeszłych Świąt, do przyszłej Wigilii...

Zawracam tę myśl. Myśl jest tylko myślą. Mam władzę nad nią, mogę ją zmienić. Uważność należy się chwili obecnej.

 "Chwila obecna ma pewną przewagę nad wszystkimi innymi: należy do nas". 

Z tym, co należy do nas możemy zrobić, co nam się podoba. Więc przemieniam tę chwilę w miłe doświadczenie, w piękno przygotowywania słodkiej tradycji.

  "Pod wpływam życia przeszłością, albo zamartwiania się przyszłością w końcu zapominamy, że piękno jest we wszystkim"

 

W cały ten błękit   lubię patrzeć.

W cały ten świat.