środa, 14 stycznia 2026

Trzynastego





Trzynastego, nawet w grudniu jest wiosna... 

Tak śpiewali.

O trzynastym stycznia nie słyszałam piosenek.

Wczoraj był trzynasty stycznia, wiosny ni śladu. Za to MPK zafundował pasażerom kołomyję komunikacyjną. 

Trzy grupy seniorek podążały z trzech stron miasta, główkując, przesiadając się, wymieniając nerwowe zapytania i fałszywe wieści. Pytając, błądząc, drepcząc i ślizgając się po niesprzątniętych grudach.

Jednakowoż dotarłyśmy na czas! Do czekających na nas dzieci w szkole specjalnej, imienia zasłużonego działacza opozycji.

Dzieci było dużo.

Miały szeroko otwarte oczy, a nawet buzie.

Śmiały się.

Konwersowały z Lalką Czerwoną  i  Lalką Niebieską.

Przestraszyły się Smoka Kwiatożera, na krótko, dopóki ich nie uspokoił zapewnieniem, że je tylko kwiatki.

Zachwyciły się Lalką Cudną.

Myśmy się też zachwyciły tą Szkołą. WSZYSTKIE nauczycielki (oraz nauczyciele) byli uśmiechnięci. Podobała im się nasza Dziwna Kraina, w której wszystko jest możliwe i wszyscy znajdują dla siebie miejsce.

Wszyscy też chcieli dostać "ciepłe i puchate" kulki, do miętoszenia w dłoni, do podrzucania, do pamiętania o fajnych babciach. 

R. powiedziała do mnie:

-To był twój najlepszy występ, serio.

Wow! No, tego się po R.  nie spodziewałam!

Na stopniach szkolnych schodów przyklejono różne napisy, komunikujące, że 1 minuta, to 60 sekund, a 60 minut, to jedna godzina. I jeszcze tam jakieś mądrości, a na koniec: "ładnie wyglądasz" i "dasz radę" 

Dałyśmy radę! Znowu.

Trzynastego. 

 
 

 

piątek, 2 stycznia 2026

Z nowym rokiem...

...nowym krokiem.


 W starych butach.

 

W nowym roku życzę sobie:

- zdrowia dla  Wnuków (wszystkich)

- szczęścia dla Dzieci 

- pomyślności dla przyjaciół

- cierpliwości dla pracowników służb medycznych

- świętej cierpliwości dla nauczycieli 

- harmonii życiowej dla moich kotów 

- śniegu w zimie

- słońca w lecie

- pokoju na świecie (oczywiście!)


Dla siebie długiego, ciekawego i przyjaznego Roku Konia.

Który to Koń jest moim rączym patronem.

 

"A nadchodzi Ognisty Koń. Jego rok to jeden z najodważniejszych, najszybciej rozwijających się i najbardziej zmiennych cykli w chińskiej astrologii. 

Energia Konia sama w sobie niesie ze sobą ruch, wolność, pasję i impuls do podejmowania śmiałych wyborów. Kiedy dodatkowo łączy się z żywiołem Ognia, wszystko nabiera intensywności. 

Lata Ognistego Konia przełamują stare schematy, skłaniają do podejmowania ryzyka, podążania za instynktem, a nie strachem i wkraczania w bardziej autentyczną wersję siebie. 

Życie przyspiesza, okazje pojawiają się błyskawicznie, emocje się intensyfikują, a potrzeba ponownego wytyczenia swojej ścieżki staje się nie do zignorowania."

HA!

Śnieg już pada.

Wnuczę w drodze.

Z nadzieją na realizację wszystkiego najlepszego - zaczynamy drugie ćwierćwiecze wieku XXI - szego.

Całuski spod jemioły.

środa, 31 grudnia 2025

Śnieg pada...

 

 .

 

..w ostatni dzień roku.

Zadzwoniłam do A.

- Jak się masz?

- Ja byłam w szpitalu.

- !!!???

- A syn  miał zabieg na sercu...

 

Zadzwoniłam do W.

- Co słychać?

- G.złamał rękę. Gips na sześć tygodni...

 

Zaglądam do wiadomości.

Ktoś umarł.

Zima sparaliżowała lotnisko.

Na Bałtyku sztorm, morze pożarło plażę i molo razem z kawiarnią. 

Sztuczna inteligencja ożywia sławnych, którzy dawno nie żyją. Co za czasy. 

 

Dziś rano napad paniki. 

Stałam w kuchni na trzęsących się nogach. Strach pełzł gorącą falą od brzucha do głowy i z powrotem do stóp. 

Znamy się. Zjawia się "ni z gruszki ni z pietruszki", jak mawia Córka.

Czekałam.

Za oknem zaczął padać śnieg. Wolno, spokojnie, biało.

Poszłam do sklepu po mięso dla mojej ulubionej kici.

Łapałam na język zimne płatki.

 

Ostatni dzień roku. Jutro będzie styczeń.

wtorek, 23 grudnia 2025

Na zawsze

 
 
Dzieci są przyszłością narodu. Już w XIX wieku kardynał Adam Sapieha to mówił. Po nim wielu powtarzało tę mądrość na różne sposoby i przy różnych okazjach. 
 
Ja mówię: wnuki są przyszłością  rodu.
 
Nie każdy bywa babcią, albo dziadkiem, ale każdy jest wnukiem. Albo wnuczką.
Nie każdy ma szanse poznać swoich Dziadków.
Chociaż będą nimi zawsze. 
Nie każdemu udaje się doczekać na wnuki. Tylko jedna moja babcia miała okazję, żeby wziąć mnie na ręce.
 
Mój Wnuk mnie uszczęśliwia.
Wyciągnął mnie na klopsiki do Ikei. Zgodnie z tradycją. W swoim zapchanym kalendarzu znalazł termin.
 
- To może pójdziemy po świętach? - zaproponowałam ja, lat 71.
- Nie! -  oburzył się  Wnuk, lat 15 - Tradycja, to tradycja!
 
Wracaliśmy z tych klopsików  pustym i ciemnawym autobusem, przez puste i ciemnawe uliczki Rudy Pabianickiej. Wnuk drzemał, oparty o szybę. Przypomniały mi się inne powroty wieczorne, po godzinach spędzonych na opowiadaniu bajek, zabawie w chowanego albo w wyścigi samochodzików. Tak dawno. Tak niedawno...
 
Wnuk przespał noc przy  choince rozjarzonej od lampek.
"Bo taka śliczna!"
 
Na obiad zjadł dwa talerze ogórkowej.
 
Pojechał.
 
Z drogi przysłał mi wiadomość:
"Cieszę się, że się zobaczyliśmy przed świętami i dziękuję za jedzonko"
 
Odpisałam:
"Doceniam to, że chcesz się ze mną spotykać" 
 
Wnuk:
"No, ja zawsze będę chciał" 
 
Wzruszyłam się.  
Wnuki też ma się na zawsze. 
 
Wesołych Świąt! 
   

niedziela, 21 grudnia 2025

Cały ten świat...

Wysłuchałam właśnie tej książki. 

"Cały ten błękit" na stronie LubimyCzytać ma 212 opinii  z rozrzutem ocen od 2 do 10!
 

 Cytaty:

"Przewidywalna, męcząca i głupia - odpadłam w połowie. Czytadło."

 "Spodziewałam się więcej po tej książce. Rozumiem, co autorka chciała przekazać, a jednak moim zdaniem jej się to nie udało. "

 "Ckliwa i przewidywalna ale ma coś w sobie."

 "Cieszę się, że czytałam i nie zrezygnowałam. "

 "Są książki, które nie tylko się czyta, ale których się doświadcza"

 "Brak mi słów, żeby opisać, co czuję Jest to jedna z książek, która zostanie w mojej pamięci na długo. "

 "Jedna z piękniejszych książek, które dane mi było przeczytać. Przez nią się po prostu płynie, powoli, cudownie, spokojnie.. Ta historia uczy życia, zostanie w mojej pamięci na bardzo, bardzo długo"

 Wiadomo, co kraj to inny gust.

Zdaje mi się, że dla niektórych książek trzeba się po prostu zestarzeć. Chociaż autorka, Melissa Da Costa ma dopiero 35 lat. Niewykluczone, że sama swojej książki do końca nie rozumie :):)

Ja słuchałam i się zamyślałam. Oraz doświadczałam. Bo dużo tam mowy o praktykowaniu uważności.

To było bardzo przyjemne.

Zapach przypalonych pierniczków.

Kleistość wałkowanego ciasta.

Moje umączone dłonie.

Myśl wędrująca dokądś, do przeszłych Świąt, do przyszłej Wigilii...

Zawracam tę myśl. Myśl jest tylko myślą. Mam władzę nad nią, mogę ją zmienić. Uważność należy się chwili obecnej.

 "Chwila obecna ma pewną przewagę nad wszystkimi innymi: należy do nas". 

Z tym, co należy do nas możemy zrobić, co nam się podoba. Więc przemieniam tę chwilę w miłe doświadczenie, w piękno przygotowywania słodkiej tradycji.

  "Pod wpływam życia przeszłością, albo zamartwiania się przyszłością w końcu zapominamy, że piękno jest we wszystkim"

 

W cały ten błękit   lubię patrzeć.

W cały ten świat. 

 

 

piątek, 28 listopada 2025

Środeczek

Pacynka zrobiona przez seniorkę, lat 90, można by rzec, że "piękna inaczej"
 

"Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?"

Spieglein, Spieglein an der Wand, wer ist die Schönste im ganzen Land?

Co lustereczko odpowiadało?

"Ty, ty, królowo! "

Do czasu. Jak wiadomo.

Do czasu...

 

Niedawno rozmawiałam z Córką o patrzeniu w lustro. 

Konkluzja? Wszystkie lustra, w które patrzymy, pokazują kogoś innego. Kogo? Nie wiadomo, nie tę twarz, którą spodziewałyśmy się zobaczyć.

Tam w  środeczku, w duszy, w wyobraźni, tam ciągle mieszka ktoś gładszy, ładniejszy, bardziej promienny. 

Szwagierka moja, lat 88, wciąż ma płonną i nierealną nadzieję na powrót do "normy". Jej norma utknęła prawdopodobnie  20 lat temu.

Moja nawet ze trzydzieści.

Lustereczko już nawet nie może mi odpowiedzieć: "ach pięknaś królowo, jak gwiazda na niebie, lecz Śnieżka nadobna piękniejsza od ciebie" 

Lustereczko milczy, wstrząśnięte.  Przestraszone, bo a nuż Królowa ciśnie w nie butem?

Aktorka, Izabela Kuna, mówi: "Nie godzę się na starość" 

A czy tu potrzeba czyjejś zgody? 

Czas, jak nieubłagany dekonstruktor robi swoje.

Rysunek przedstawiający klepsydrę z napisem czas. | Premium wektor  wygenerowany przez AI

 Aż by się chciało zaśpiewać, "im więcej Ciebie, tym mniej"...

Swoją drogą, to idiotyczny tekst. 



środa, 12 listopada 2025

Traktaty o życiu




Wiesław Myśliwski żyje jeszcze. Ma 93 lata.

Czytałam kiedyś kilka jego książek. Nie pamiętam, żeby tak mi się podobały, jak trzy ostatnie, których słucham, jak baśni. 

Baśni o życiu.

Może trzeba dorosnąć do nich, dojrzeć, a najlepiej: zestarzeć się. 

Może trzeba mieć w sobie  i wiejskość i miejskość, i chłopa i robotnika. I inteligenta.

Może nie urzekłyby mnie, gdyby nie opowieści naszych Rodziców, ich wspomnienia z życia, z dzieciństwa, z młodości, z chałup, ze stajni, z pól, z bosych wędrówek po miedzach, z hal fabrycznych, z bielnika i rzeczpospolitych złudzeń.

 

 "Myśliwski publikuje rzadko, pisze długo, zgodnie z przeświadczeniem, że „pisać książki powinno się dopiero, gdy człowiek naprawdę czuje, że nie ma już żadnego innego wyjścia (…), wtedy kiedy jest się przekonanym, że ma się coś naprawdę do powiedzenia komuś drugiemu”. 

 

Wiesław Myśliwski ma do powiedzenia dużo ważnych rzeczy. Rzeczy przeżytych i dobrze przemyślanych. I chociaż jego książki są długie,  to nie zawierają słów zbędnych. Ani głupich.

Co zdanie, to przesłanie.

Co akapit, to mądrość.

Słuchałam  i żal mnie ogarniał, że nie dam rady zapamiętać wszystkiego, zapamiętać czegokolwiek, bo jak tu wybrać, na co się zdecydować, skoro po każdej mądrości następuje kolejna i kolejna? 

A która najważniejsza? 

 Tak mniej więcej do połowy życia znajomych nam przybywa i przybywa, trudno nawet wszystkich zapamiętać, a od połowy zaczynają ubywać, tak że przy końcu człowiek jest już sam dla siebie jedynym znajomym. Nie tylko że odumierają nas. Życie po prostu daje nam w ten sposób znać, ile go mamy za sobą, ile przed sobą.