środa, 25 lutego 2026

Ta nasza miłość...

Czerwiec 2012
 
Ta nasza młodość.
Piosenka ze słowami Tadeusza Śliwiaka, śpiewana przez Halinę Wyrodek, zawsze wzrusza mnie do łez.
Prawdziwych łez, nie metaforycznych. 
 
 
"Ta nasza młodość z kości i krwi,Ta nasza młodość, co z czasu kpi.
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo, 
 Ona, co pierwszą jest 


potem drugą...
 
 Ta nasza młodość, ten szczęsny czas.Ta para skrzydeł zwiniętych w nas..."
 
 
Tęsknię za nią. 
Ta tęsknota jest dojmująca, głęboka i bolesna. 
Nic nie może jej ukoić, bo czas tamten nie wróci.
 
Nie jest to tęsknota za twarzą bez zmarszczek.
Ani za jędrnymi udami.
Ani za gładkim brzuchem.
 
To tęsknota za miłością.
Za dotykiem.
Za oddechem.
Za głosem. 
Za spojrzeniem w oczy.
Błękitne. 
 
 
  
 
"Ona jest wśród kamieniRwącym światłem strumyka.Wiewiórkami po drzewachPo gałęziach pomyka.


 
 
 Ona kwiatem we włosach,
Octem w jabłkach jest pierwszych.Gorzką pianą na piwie 
W świata gwarnej oberży 
 

 
45 lat temu  stanęliśmy obok siebie. 
- I przyrzekam ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską... 
No nie, tamta  formułka "cywilna " była trochę inna, ale przecież oznaczała to samo. 
"I że cię nie opuszczę aż do śmierci"
 
 
Dawno temu, gdy wszyscy jeszcze byliśmy żywi, zdrowi i szczęśliwi, przeczytałam albo usłyszałam, że miłość matczyna jest wieczna, trwa do śmierci matki i po niej. Wtedy tego nie rozumiałam, bo dziwne mi się wydawało, że można kochać, gdy się nie żyje.
 
Teraz wiem.
Miłość nie znika. 
 
Ta nasza miłość z kości i krwi,Ta nasza miłość, co z czasu kpi...
 
45 lat temu też był czwartek.
26 -ty lutego.
Godzina 12.15
Gdy powiedziałam: TAK
Gdy On powiedział: TAK
  
To była prawda.
Na zawsze.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Świat się śmieje

Ta historia zaczęła się dawno temu.

Mała Dziewczynka zachorowała i trafiła do szpitala. 

Spotkała tam Martę, która opiekowała się Dziewczynką i innymi chorymi dziećmi. Marta nosiła fartuch w kolorowe kwiatki, a wszystko, co było ważne, zapisywała w notesie z motylkiem na fioletowej okładce.


Dziewczynka kochała fioletowy kolor, bo sama miała liliowe imię. Miała też piękne, wyraziste oczy  i wielką wyobraźnię. Opowiedziała Marcie o wymyślonej przez siebie Krainie Kucyków. Marta się zachwyciła. I zapamiętała.

Potem stało się najsmutniejsze, bo liliowa Dziewczynka nie wyzdrowiała. Ale jej opowieść została w pamięci, w sercu, i w myślach Marty.

A jeszcze później zaczęły dziać się małe cuda.  

Coraz więcej ludzi, a może raczej Ludzi, angażowało się w historię Grey, niezwykłego, szarego kucyka.

Powstała książka.

Marta podarowała książkę nam, czyli małemu, kieszonkowemu teatrzykowi "Seniorek".

-Może chciałybyście napisać do niej scenariusz?- zapytała

Chciałyśmy.

Napisałam.

Lawinowo zaczęła powstawać scenografia.

Grupa wesołych seniorek z klubu M-Łodzi Duchem pomogła nam w kolorowaniu podarunkowych  koników dla dzieciaków.

Patrzyłam na tę rozgadaną i zaaferowaną gromadkę, poruszoną moją opowieścią o  Liliance, i wtedy właśnie przyszła mi do głowy ta myśl - "świat się śmieje"!

Śmieje się ciągle,  mimo wszystko, na przekór i na szczęście.


 Lilianka w kwietniu skończyłaby  14 lat.

 Przedstawienie odbędzie się w maju.

 

P.S. A dzisiaj jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją. 

Marsz z filmu "Świat się śmieje"

Марш весёлых ребят - Jerzy Siemionow

 

Gdy śpiewasz głośno piosenkę wesołą,

Do ciebie śmieje się życie i świat.
A w sercu słyszysz, jak głośno coś woła:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa!

Przez wszystkie miasta i wioski i sioła
Już piosnka przeszła i każdy ją zna,
I ciągle refren ten słychać dokoła:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa


Czy na mansardzie, czy w jasnym salonie,
Czy tam, gdzie śmiech jest, czy tam, gdzie jest łza,
Głos jeden zgodny pod niebo aż dzwoni:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa


Czy młody chłopak, co życia się uczy,
Czy stary, który już dobrze je zna,
Ci wszyscy krzyczą, że w koło aż huczy:
Niech żyje miłość i radość niech nam trwa

piątek, 13 lutego 2026

Dziś są moje urodziny

 

 

Znowu.

Jak co roku.

Urodziny, to taka powtarzalna sprawa, jak 1-szy maja na przykład. Albo tłusty czwartek.

Z jakiegoś powodu ludzie świętują, odbierają życzenia i prezenty. Zdmuchują świeczki na torcie i wymyślają sobie życzenia do spełnienia. Słuchają wiwatów i śpiewów na cześć.

Szwagierka moja mówi, że w każde urodziny cieszy się, że dane jej było przyjść na ten świat.

Hm.

Cóż, jednak co rok jesteśmy starsi, można by rzec - bliżsi mety. Do której raczej nam się nie spieszy. 

Zresztą. Data to tylko umowa. 

W Korei liczą wiek od poczęcia.

Judaistyczny Nowy Rok przypada na wrzesień.

Na Bali świętują wiosną.

Gdzie znajdują się moje początki? W którejś pięknej, majowej nocy w roku 1953? W genach moich Rodziców? W genach dziadków? Pradziadków? 

" Geny decydują o cechach organizmu, takich jak kolor oczu, grupa krwi, budowa ciała czy podatność na choroby. Są one zlokalizowane w chromosomach i przekazywane z pokolenia na pokolenie."

Ile lat mają moje geny?

Ile lat mam ja? Jakich lat? 

Podobno wiek, to tylko liczba. 

Liczba! To dopiero abstrakcja!

"Liczba: matematyczny obiekt używany do liczenia, mierzenia i etykietowania.

Można wyróżnić liczby naturalne, całkowite, wymierne, niewymierne i rzeczywiste."

W dniu moich urodzin, obliczanych według kalendarza gregoriańskiego, liczba naturalna używana do etykietowania jest całkiem różna od  liczby niewymiernej użytej do zmierzenia stanu mojego wewnętrznego ja. 

Tyle.

P.S. Ilustracyjny kucyk jest na rzecz  zbliżającego się wielkimi krokami Roku Konia.

O Roku ów... !!!

(kto zgadnie, z czego to cytat, ten rządzi!)