czwartek, 25 czerwca 2026

Jesteś pierwszy w kolejce...

 

Musiałam załatwić sprawę pewną w placówce zdrowia.

Placówka owa, fundowana pacjentom, jak sama nazwa wskazuje, przez Fundusz Narodowy (który zresztą sami sobie finansujemy!), nie napawała mnie nadzieją. Bo to moloch szpitalny, stary, wieloskrzydłowy i wielofunkcyjny.

(Tu dygresja, do których mam skłonność: Szwagierka moja mawiała kiedyś, a dotyczyło to środków uniwersalnych, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego )

Placówka daleko, na zewnątrz gorąco.

Alerty RCB grzmią: "seniorze ogranicz wychodzenie z domu i wysiłek fizyczny" 

Ograniczam.

Postanowiłam  ( z niewiarą!!) wykorzystać wynalazek XIX wieku  i zadzwonić telefonem. (to się robi tak: przywiązuję dzwoneczek do urządzenia, co się nazywa smartfon i potrząsam- żart!)

Głos męski: "Witamy w Centrum Medycznym ...Jeżeli chcesz...wybierz..."

Wybieram 2.

Głos męski:" proszę czekać na rozmowę z konsultantem" 

Muzyczka...

Głos męski:" informujemy, że w chwili obecnej wszyscy konsultanci są zajęci..."

Muzyczka...

Inna muzyczka.

Głos męski: "jesteś pierwszy w kolejce..."

O! To mnie powstrzymuje od naciśnięcia czerwonej słuchawki.

Bycie pierwszym daje nadzieję! 

Muzyczka.

Głos męski: "w chwili obecnej wszyscy konsultanci są zajęci..." 

Czekam. W końcu jestem pierwsza w kolejce. 

Głos męski: "jesteś pierwszy w kolejce"

No właśnie! Czekam.

Muzyczka.

Muzyczka. 

Głos męski:" w chwili obecnej..."

Muzyczka.

"Jesteś pierwszy..."

Kuźwa, to już wiem!

Pie...na muzyczka! 

Głos...

Muzyczka...

Aż tu nagle!...

Głos damski:

- Dzień dobry, Iksa Igrekowska, w czym mogę pomóc?

Z wrażenia nie dosłyszałam, jak Głos Damski się nazywa!

Tłumaczę pośpiesznie.

- Czy mogę to załatwić telefonicznie? - pytam z nieśmiałą nadzieją.

- Oczywiście! 

I załatwiłam! Uprzejmie. Miło. Bez przeszkód.

Na koniec pani Iksa powiedziała wesoło:

- Do zobaczenia.

O, ja cie!

Powiedzieć, że się zadziwiłam, to nic nie powiedzieć!

A to przecież jest normalnie. 

W dobie telefonów, internetu, powszechnie istniejącego SYSTEMU , takie załatwianie sprawy jest normalne. 

 

Tu będzie znowu dygresja.

Dawno, dawno temu, w  roku 1991, przywiozłam z zagranicznego Hamburga trochę prezentów.


 

Tak, tak, Brat i Bratowa dostali między innymi paczkę worków na śmieci!

O ile dobrze pamiętam, używali ich od święta. 

I to by było na tyle.

Brak komentarzy: