poniedziałek, 23 września 2024

Pokaż mi swój kalendarz....

 


 ...a powiem ci kim jesteś.

 

Pokazuję i objaśniam:

23.09. godz. 10.00 - próba Mikusia, miejsce: EDU SOWA

25.09. godz. 16.30 - laryngolog, miejsce: Adamed, Paderewskiego 11 

26.09. godz.13.00 - próba, miejsce: MSK RONDO

27.09. godz.18.00 - występ, miejsce: MSK RONDO 

30.09. godz.9.00 - dentysta, miejsce: gabinet doktor Alicji B.

30.09. godz. 11.00 - próba, miejsce: EDU SOWA, Rewolucji 66

1.10. godz. 10.00 - próba, miejsce EDU SOWA

3.10. godz.12.00 - warsztaty lalkarskie, miejsce:MSK RONDO

4.10 --pamiętać o urodzinach A.W.

6.10. godz.17.00 - koncert organowy w Kościele św. Mateusza

7.10. godz.11.00 - próba generalna, miejsce EDU SOWA

8.10. godz. 10.00 - Premiera Mikusia (!), miejsce: EDU SOWA

13.10--pamiętać o urodzinach A.P.

15.10. godz.10.00 - występ, miejsce: Przedszkole Plastynka, Widzew

17.10. godz. 10.00 - występ, miejsce: Przedszkole nr 7, Smocza 

18.10. --pomyśleć o M&M 

22.10. godz.14. 00
- występ, miejsce: Szkoła Przyszpitalna, ICZMP

24.10. godz.12.00 - warsztaty lalkarskie, miejsce: MSK RONDO

31.10. godz. 12.00 - warsztaty  lalkarskie, miejsce: MSK RONDO


 Wiem! 

Jestem zarobioną Emerytką!


sobota, 21 września 2024

Kobieta pojedyncza

 

Sąsiadkę spotkałam onegdaj.

- Ile to już lat pani sama jest? - spytała tak sobie.

- Dwanaście.

- Dużo czasu.

Prawda. Dużo.

- A chodzi pani z tymi kijkami?

- A chodzę.

- Ja  też bym pochodziła, ale czasu nie mam... Bo ten mój to...

Tu się dowiedziałam, że "ten jej" ma dwie lewe ręce, przed telewizorem tylko siedzi, kabarety ogląda, na spacery nie chodzi, choć powinien, nigdzie w ogóle nie chodzi...

- A ja spotykam pani męża często...

- Ano chodzi czasem, po bułki, po gazetę rano. Do Carrefoura czasem, albo do Żabki ... albo na pocztę... ale co to za chodzenie? Córka mi mówi, co ty chcesz od niego, ma już 75 lat, a ja co  osiemnaście mam?

No, to wszystkiego dobrego, do widzenia...

- Do widzenia.

Poszła. Do tego "swojego" . Ja natomiast zaczęłam się zastanawiać nad sytuacją kobiety pojedynczej. 

Która nie musi:

- narzekać na dwie lewe ręce  "swojego"

- patrzeć na niego rozpartego przed telewizorem

- poganiać go, żeby poszedł po zakupy

- przypominać o umyciu łazienki (kibelka, lodówki, balkonu)

- złościć się na porozrzucane części garderoby męskiej

- znosić stanu kuchni po Jego gotowaniu

- prosić, żeby zadzwonił do hydraulika (elektryka, ślusarza, malarza)

- poprawiać źle rozwieszone przez Niego pranie

- słuchać chrapania i pochrapywania (chociaż by chciała)

- załatwiać wizyt lekarskich (nie dla siebie)

- biegać do aptek i szpitali (nie w swojej sprawie)

- martwić się, że On zachoruje

- i umrze (bo już nie żyje)


Kobieta pojedyncza natomiast może (musi, chce):

- robić wszystko sama (tak jak uważa i bez pretensji do nikogo)

- nie oglądać w ogóle telewizji (bo pozbyła się telewizora)

- chodzić  samodzielnie po wszystkie zakupy (i kupować co jej się podoba)

- sama sprzątać kuchnię po wszystkich przygotowywanych sobie obiadach, kolacjach i śniadaniach (sobie i kotu)

- sama dzwonić do fachowców różnych (albo samodzielnie naprawić spłuczkę, wymienić żarówki, zainstalować zamek w drzwiach, albo rozkminić pocztę Gmail)

- odkurzyć wszystkie podłogi roku

- wyszorować wszystkie łazienki, wszystkie kibelki, wszystkie balkony i wszystkie kuwety

- wstawić wszystkie prania, a potem rozwieszać je wedle własnego uznania

- załatwiać wszystkie sprawy we wszystkich urzędach

- opłacić (z radością, że może) wszystkie swoje rachunki

- wysłać i  odebrać wszystkie paczki z poczty

- pamiętać o wszystkich terminach wizyt i badań i sama się na nie zaprowadzić

- zanieść i przynieść do/od weterynarza kota

- podejmować wszystkie ważne, duże, małe i życiowe decyzje ( no i potem  jest tylko sama sobie winna)


Cóż, jak mówią, każdy kij ma dwa końce.

A może każdy koniec dwa kije ...

Albo jakoś tak.

To, do widzenia. I wszystkiego dobrego.



piątek, 16 sierpnia 2024

Chce się żyć

 

Po długim, długim czasie wybrałam się dzisiaj na cmentarz.

Jako, że przedsiębiorstwo komunikacyjne nie rozpieszcza ostatnio mieszkańców nadmiarem połączeń tramwajowych, szłam sobie spory kawałek pieszo.

Szłam i się zdumiewałam. 

Ulica bowiem, która ozdobą miasta już od dawna nie była, odmieniona mi się pokazała. 

Wypiękniona. 

Wygładzona.

Wyzieleniona. 


 

Szłam sobie zatem w cichym, popołudniowym słońcu, a  cień mój rósł i rósł. 

I taka myśl mi się pojawiła znienacka, na tej nomen omen ulicy Cmentarnej: "fajnie byłoby jeszcze trochę pożyć"

Świat pooglądać w różnych odsłonach.

Zobaczyć, jak świeżo zasadzone drzewa urosną.


 

Zachwycić się kolejną odnowioną kamienicą, ulicą odzyskującą kolory.


Może nawet uda mi się koleją podziemną przejechać???

Chociaż na polską olimpiadę szanse raczej mam zerowe. Szkoda.



wtorek, 23 lipca 2024

Pasjonatki

 

Teatrzyk sobie działa.

Cytując jednego z moich ulubionych bohaterów, wesołego Mikołajka: świetnie się wszystkie  bawimy.

Do zabawy potrzeba różnych rzeczy.

O czym wiedział inny mój ulubieniec: ( czyli kto? zgaduj zgadula)

 "Ja wiem, że tobie jest źle, 

lecz wiem, czego tobie potrzeba: 

trochę forsy, trochę farsy, 

trochę chleba, trochę nieba.

Ja wiem doskonale, że 

każdy człowiek powinien mieć system:

 szczypta wigoru, szczypta humoru,

 to taka prosta rzecz. 

Do góry uszy, bracie, 

rach-ciach i twardo, 

do góry uszy, bracie, 

rach-ciach i już"

Ano właśnie, oprócz humoru, wigoru, czekoladek i dobrej pogody, potrzebna jest kasa.

Miasto daje kasę do spółki z innymi dobrotliwymi instytucjami, jednakże stawia warunki. Wykazać się każe. Udowodnić. 

W ogłoszonym konkursie Minigranty dla Seniorów zdobyłyśmy dużo punktów. I kasę na nowy projekt.

Sam pan wiceprezydent miasta naszego nam pogratulował,  a nawet sobie fotkę razem cyknęliśmy.


Cieszymy się. 

Pod zdjęciami z uroczystości pojawił się, cenny skądinąd komentarz, który mnie refleksją natchnął.

"Mądre pomysły, chęć uczenia się i rozwoju swoich umiejętności, korzystanie z profesjonalnego wsparcia, a wszystko całkowicie społecznie, bezinteresownie." (...)

Społecznie i bezinteresownie.
To sformułowanie pojawia się już po raz kolejny.
Nie jeden raz byłyśmy pytane o cenę naszych "usług", a rozmaici krewni i znajomi  dziwili się, że "za darmo". 
I co z tego mamy?
 
W takim refleksyjnym zadumaniu wracałyśmy z W.  z owego spotkania z panem Wice.
- Może - zagadnęłam - winne jest nasze wychowanie peerelowskie, które przekonywało, że praca jest dla dobra wspólnego, czyn społeczny uszlachetnia, a sport tylko amatorski.
- E...!- mruknęła powątpiewająco W. - Ja myślę, że to chodzi o pasję...

PASJA! 
No, chyba. To słowo mi się podoba.


P.S.
A to zrobiona z pasją jarzyna:

„Niech rozsądzi nas kapusta!”
„Co, kapusta?! Głowa pusta?!”

A kapusta rzecze smutnie:
„Moi drodzy, po co kłótnie,
Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w zupie!”

„A to feler” - 
westchnął seler.


Do zo! W teatrzyku.

czwartek, 27 czerwca 2024

T jakT.

Kiedy jakiś czas temu poznałam T., spowijała ją szarość, okraszona niekiedy spinką we włosach. 

Nie wiedziałam, że jest chora.

Przy  którymś spotkaniu zachwyciłam się jakimś ciuchem, który nagle wyłowił mi ją z tej szarej magmy.

T. rozkwitła nagle uśmiechem. 

Się zaczęło.

T. ma szafy pełne skarbów wypatrzonych  w second handach. 

Półki torebek, kapeluszy, pasków, bucików, szali, wdzianek, okryć letnich i zimowych. 

Na zimę czapki uszanki, czapki pilotki, papachy, baranice, na lato kapelusze. 

Z każdym moim zachwytem nad kolejnym cudeńkiem z jej szafy, T. nabierała kolorów. Jak drożdżowa babka rumieniąca się w głębi ciepłego pieca.

Wczoraj miała zieloną torebkę dobraną do zielonego paska, przedwczoraj czerwoną do czerwonych sandałków.

Niedawno wielką , kolorową  shopperkę.

- Ile ty masz tych torebek? - pytam, bo ja ciągle z jedną.

- Dużo!- śmieje się. 

A mnie się bardzo podoba, gdy T. się śmieje. Robią jej się wtedy piękne zmarszczki na policzkach.

T. chciała zostać malarką, ale w czasach, gdy wybierałyśmy naszą przyszłość, preferowano raczej   karierę "Żeny za pultem".

Artystki były"ze spalonego teatru"

Ale Artystki nie wygoni się z duszy . 

T. rysuje, szyje, dzierga, lepi, ozdabia i wymyśla coś z niczego. Potrafi  naprawić buty, wytapetować ściany i odnowić szafki w kuchni

Zagra smoka, psa i Strasznego Potwora.

Na zabawie z dziećmi pozwoliła sobie namalować na twarzy motyla.

T. jest chora.

Choroba,  która ją dopadła atakuje podstępnie, z wielu stron i zachłannie. Boleśnie.

Gdy ból przychodzi, T., jak sama  mówi, "chodzi po ścianach". Albo leży, bo nie może się ruszyć.

Ale potem znowu jest lepiej. T. zakłada swoje największe kolczyki i bluzkę odsłaniającą jej szczupłe ramiona. Dzwoni bransoletkami.

- Jesteś zaprzeczeniem obrazu osoby chorej! - mówię jej.

- A co, mam usiąść i płakać? - znowu śmieje się zaraźliwie.

Hm.

Niektórzy siadają.


poniedziałek, 24 czerwca 2024

Lipa, lipa wszędzie!

Prawdziwa, nie taka lipna lipa.

Taka, co to Kochanowski pod nią zapraszał. Coby usiąść i odpocząć, lico przed słońcem ochronić.

Lipy jeszcze pachną, resztkami zapachu. 

Wszystko już było w tym lecie. Co miało być później, było wcześniej.

Lipy też nie czekały na lipiec. 

Do dziś  jednak dotrwały. 

Dziś to bowiem, czyli 24-go czerwca, zalecała mi Anna W.  zerwać gałązkę lipy i zabrać do domostwa.  Co miałoby to zagwarantować, tego Anna W. nie wiedziała dokładnie, ale na pewno samo dobro.

W przemądrzałej Wikipedii nie znalazłam żadnego uzasadnienia dla tej daty,  generalnie wszakże lipa uważana była zawsze za drzewo szczególne. Sadzono je dla zapewnienia zdrowia, szczęścia, licznego potomstwa  oraz oczywiście  dobrego, lipowego miodu.

Poszłam zatem,  wwąchałam się w lipę drobnolistną, urwałam gałązkę i se teraz stoi. 

No, i niech roztacza swą moc.

czwartek, 20 czerwca 2024

Za szybko...



Tak było. 

Skrawki...


 26.11.2010

"No i jestem babcią Basią!!! Kapitalna rola!
Wnuk jest cudny! Doskonały! Ma idealnie uformowane wszystkie części ciałka - nosek, usteczka, uszka, paluszki i paznokietki. I stópki. I ma ciemne włoski.
Ssie jak ssak.
Przeciąga się jak dziadek Andrzej.
Robi miny.
Wapniały, nowiutki CZŁOWIEK.
Szerokiej drogi Tymulku:)"

 

 26.112011

"Jeszcze nie wie, że jestem jego babcią. Kiedy się spotykamy, obserwuje mnie uważnie. Ale pozwala brać się na ręce.
Daje mi swoją nakręcaną liszkę i czeka, aż wprawię ją w ruch.
Bawi się ze mną we wrzucanie klocków do pudełka - pozwala mi wrzucać.
Chwyta mnie za ucho, kiedy śpiewam mu kołysankę.
Kiedy łaskoczę jego stópkę, śmieje się, a w policzkach robią mu się dołki.
Bierze ode mnie biszkopcika i wcina, chrupiąc małymi, ostrymi ząbkami.
Trzyma mnie mocno za palec i robi mały chwiejny kroczek...
Po prostu, Superwnuk:)"

 

 29.04.2012

"Na świecie jest dużo fajnych rzeczy. Fajne są samochody i czekolada.
Fajne są zabawki Natalki i mamine okulary.
Fajne są kiszone ogórki.
Bajki z Krecikiem są też fajne.
Fajne jest przełażenie przez murek.
I podróżowanie pociągiem do Babci i Dziadka.
Fajna jest książeczka o grzybach i wierszyk o Pawle i Gawle.
Fajne są sosy do pizzy.
Najfajniejsze jest to, że jeszcze tyyyyle rzeczy do poznania i przeżycia.
Niedługo dosięgnie tej klamki i sam pójdzie na spacer."

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 7.07.2012

 "Wybiega mi naprzeciw. Bose nóżki. Spodenki w paski.
- Baba!- mówi, i czuję, że się ze mnie też cieszy.
Bawimy się we wjeżdżanie autka do garażu. Brrrum!
Potem włącza muzykę i tańczy na paluszkach. Kręci się wciąż dokoła. Świat na pewno wiruje mu przed oczyma, trudno utrzymać równowagę. Ale to go nie przeraża, to jest śmieszne! Można się nagle wywalić na miśka.
- Bam!- oznajmia i zaśmiewa głośno, z całego serca.
Ten śmiech jest zaraźliwy, więc śmieję się razem z nim.
O tak! Wnuk, to plaster na duszę.
Zajada mięsko i mówi;
- Miam!Miam!
Zielony groszek spada obok talerzyka.
- Kosia!- woła Tymek
- Nie synku, do kosza wyrzuca się wtedy, gdy spadnie na podłogę - poucza go Mama.
Tymek posłusznie zrzuca groszek na podłogę.
- Kosia! - powtarza radośnie."

 

 19.03.2013

"Nie wiem, jak on to robi, że ZAWSZE i WSZĘDZIE autko wypatrzy.
- No, to wybierz jedno, ja ci kupię - mówię Wnuczusiowi. Autko od babci musi być. 
Łatwo powiedzieć: wybierz! Jak tych autek dziesiątki. 
I każde trzeba obejrzeć najpierw. A może następne lepsze będzie?
Córka się niecierpliwi. A szczęśliwe dzieci i wnuki czasu nie liczą...
- Nie siukaj mi! - mówi stanowczo Wnuk. Przekłada kolejne i do dna sięga. 
- To nie.. to nie.. - mruczy do siebie.
Nareszcie wspólnymi siłami zakupujemy żółtą taksówkę."
 
 
 22.12.2013
 
 "Wnuk mnie docenił!
"Po kim ty jesteś taki mądry?"- zapytała go Córka ma.
"Po babci Basi"- odparł.
Ha! Jestem mądra! Jestem zdolna! Jestem wielka!
Nie ma, jak samouwielbienie:)))
A wnuk mądry niesłychanie, w rzeczy samej i absolutnie!"
 
 5.02.2015
"W grudniu mówił, że będzie strażakiem. A najlepiej, to komendantem strażaków.
Wczoraj oglądaliśmy książeczkę o straży pożarnej, którą wypożyczył sobie z biblioteki.
- Będziesz strażakiem w takim ubraniu? - zapytałam, wskazując na  narysowaną postać we wspaniałym uniformie z hełmem.
- Nie! Ja będę HOKEISTĄ!
O, matko!"
 
 
21.06.2019
 
"Przedwczoraj Wnuk zakończył klasę trzecią.
Były cenzurki, dyplomy, nagrody i uściski dłoni.
Kwiaty i czekoladki.
Całusy.
Oklaski.
Przybijanie piątki. 
Pani Ania wygłosiła ładną mowę.
- Pamiętajcie o naszej zasadzie: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Jesteście świetną klasą i niech tak zostanie - powiedziała wzruszona.
Dzieci klaskały.
Maks się rozpłakał. 
Rodzice robili owację na stojąco.
 
Na zakończeniu roku u Wnuka, pani Ania nie mogła powstrzymać się od łez.
Wypuszczanie w świat piskląt, to bolesny proces."
 
lipiec 2020
 
 
 
 
 
 
2022
 
 "Oto On, mój Wnuczek, ma 12 lat. Niecałe. 

Mówi wczoraj do mnie:

- Wiesz, ja często myślę po angielsku. A jak przekładam w głowie na polski, to nie brzmi tak dobrze...

Kostkę Rubika układa w 30 sekund. Ciągle ćwiczy, żeby być szybszym.

Zapytał, ile flag państwowych rozpoznam.  Powiedziałam, że może z pięć. On nazwał wszystkie 193. A może 195, sama nie wiem. Mnie się udało z ośmioma.

Na obozie sportowym zdobył statuetkę za trzecie miejsce w rankingu na najlepszego piłkarza turnusu.

Angielskie filmy ogląda w oryginale.

Przytula mnie i mówi "nie martw się", gdy jestem smutna. Mówi, że moja zupa ogórkowa jest najlepsza na świecie.

Rapuje na dowolny temat.

Nosi różowe okulary."


DZISIAJ. 

20.06. 2024

Jako przewodniczący Samorządu Szkolnego stał przed pięknym napisem:

"Przyszłość należy do tych, którzy wierzą  w piękno swoich marzeń." 



Razem z koleżankami i kolegami żegnali swoich nauczycieli, wychowawców i innych pracowników szkoły, w której spędzili osiem lat .

Były piękne słowa, białe róże, upominki.

 

Płakałam ze wzruszenia,  z żalu za minionym, z dumy...

 

 



Czas biegnie zdecydowanie za szybko...