Otóż do sąsiadki!
Co jakiś czas ktoś na osiedlu uśmiecha się do mnie, kłania się albo macha ręką na powitanie.
Już się nie dziwię.
Co jakiś czas skonfundowany ktoś tłumaczy: "przepraszam, podobna pani do mojej sąsiadki"
Zastanawiałam się, kiedy spotkam ten mój sobowtór.
Powinnam się rozpoznać chyba ...
Nic i nic.
Aż tu (jak zwykle) nagle...!
Przeglądałam sobie zdjęcia z wydarzenia, na którym byłam.
Patrzę, jest!
Taka smutna Pani, którą czasem mijam na ulicy. Chodzi statecznie, nie uśmiecha się, włos siwy, okulary. Jej myśli w chmurach, w oczy nie patrzy. Cóż, taka raczej nieładna.
Patrzę i patrzę.
Siedzi. W drugim rzędzie.
Z przodu ta dziewczynka z kitkami, co ciągle przede mną się kręciła. Obok tej siwej w drugim rzędzie inna dziewczynka, w sukience w serduszka. Dotykała mojego ramienia.
Patrzę i patrzę. Nie wierzę! Ta siwa, to ja przecież!!
O matko i córko!
Na szczęście ja się uśmiecham do ludzi mijanych na ulicy, a oni oduśmiechają się z niedowierzaniem.
Następnym razem uśmiechnę się do smutnej Sąsiadki w okularach.
Zobaczymy...


3 komentarze:
Nie kumam tego z dziewczynką.
Jak to - dziewczynka to Ty?
Słusznie, niezrozumiale napisałam.
Poprawiłam.
Prześlij komentarz