Czerwiec 2012
Ta nasza młodość.
Piosenka ze słowami Tadeusza Śliwiaka, śpiewana przez Halinę Wyrodek, zawsze wzrusza mnie do łez.
Prawdziwych łez, nie metaforycznych.
"Ta nasza młodość z kości i krwi,Ta nasza młodość, co z czasu kpi.
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo,
Ta nasza młodość, ten szczęsny czas.Ta para skrzydeł zwiniętych w nas..."
Tęsknię za nią.
Ta tęsknota jest dojmująca, głęboka i bolesna.
Nic nie może jej ukoić, bo czas tamten nie wróci.
Nie jest to tęsknota za twarzą bez zmarszczek.
Ani za jędrnymi udami.
Ani za gładkim brzuchem.
Za dotykiem.
Za oddechem.
Za głosem.
Za spojrzeniem w oczy.
Błękitne.
"Ona jest wśród kamieniRwącym światłem strumyka.Wiewiórkami po drzewachPo gałęziach pomyka.
- I przyrzekam ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską...
No nie, tamta formułka "cywilna " była trochę inna, ale przecież oznaczała to samo.
"I że cię nie opuszczę aż do śmierci"
Dawno temu, gdy wszyscy jeszcze byliśmy żywi, zdrowi i szczęśliwi, przeczytałam albo usłyszałam, że miłość matczyna jest wieczna, trwa do śmierci matki i po niej. Wtedy tego nie rozumiałam, bo dziwne mi się wydawało, że można kochać, gdy się nie żyje.
Teraz wiem.
Miłość nie znika.
Ta nasza miłość z kości i krwi,Ta nasza miłość, co z czasu kpi...
45 lat temu też był czwartek.
26 -ty lutego.
Godzina 12.15
Gdy powiedziałam: TAK
Gdy On powiedział: TAK
To była prawda.
Na zawsze.




.jpg)

3 komentarze:
45 lat! Robi wrażenie.
Taka miłość rzadko się zdarza.
Jestem szczęściarą.
No pewnie, że tak.
Prześlij komentarz