poniedziałek, 29 marca 2021

Intro

 

Gdzieś, w bezdennym internecie, znalazłam podobną  ilustrację opisującą introwertyków.

 

W samo sedno.

 

Niezliczone ilości zdań, wypowiedzi, postów, sądów, replik, rymów, żartów i zmyślonych historii powstały w mojej wybujałej werbalnie wyobraźni i tam zostały.

Zostały, bo napotykały po drodze cenzorów i krytyków wewnętrznych, pytających: po co, kogo to obchodzi, banał, nuda, ple, ple, już było, nieaktualne, infantylne...

Krytycy cały czas mają się dobrze. 

Z mojego punktu widzenia:  na szczęście!


Tu przypomina mi się historia mojej dokumentacji dotyczącej tzw. awansu zawodowego. Jeden z punktów zobowiązywał do pisemnego sprawozdania z wykonanych zadań. 

Więc sprawozdałam - zrobiłam to, to i to.

Zwrócono mi całą dokumentację z adnotacją: "brak sprawozdania"

Dyrekcja moja wyprowadziła mnie ze stanu dysonansu poznawczego i uświadomiła mi, że ma być "szczegółowo".

Jak już wiadomo, potrafię pisać "o niczym', więc dokumentacja rozrosła się dwukrotnie. Awansowałam.

Do dziś pozostaję w przekonaniu, że wykonałam kawał nikomu niepotrzebnej roboty.

 

Bom ja - introwertyk(czka) 


Tu rodzi się w sposób oczywisty pytanie: czy ekstrawertycy mają odwrotnie?

Potrafią z jednej nieśmiałej myśli stworzyć wielowątkowa, złożoną,  i zawiłą historię?

Zapewne. 

I to prawdziwa sztuka jest. Można by rzec, że sztuka użyteczna.


Jak cię słyszą , tak cię piszą...

Poza tym EKSTRA brzmi lepiej niż INTRO.

 ***

Nie wiem, czy Olga T., nasza szacowna Noblistka, jest introwertyczką. Jednak kiedy czytam jej książki, mam często wrażenie, że wyjęła z mojej głowy coś nieukształtowanego, nieuchwytnego, i zamknęła tę rozmemłaną treść w jednym, idealnie  uformowanym zdaniu, które stacza się z kartki, jak gładki, ciepły otoczak.

Jestem wtedy pełna podziwu pomieszanego z zazdrością. 

Może tak  się objawia "bratnia dusza"

Przeczytałam prawie wszystkie książki pani Olgi T.


Przeczytałam też prawie wszystkie książki pana Remigiusza M., który "według badań czytelnictwa Biblioteki Narodowej w 2019 roku był najpopularniejszym autorem w Polsce"

W książkach pana M. jest bardzo dużo słów, na bardzo wielu stronach. 

Czy możliwe jest użycie tylu słów bez ich powtarzania? 

Nie można. 

Często,  przy lekturze powieści "najpopularniejszego autora",  miewam wrażanie deja vu. 

 

Pani T. napisała osiem swoich powieści w ciągu mniej więcej dwudziestu lat.

Pan M. w ciągu ośmiu lat napisał około czterdzieści powieści. 

Pan M. jest prawdopodobnie ekstrawertykiem.


Cóż.

Według mojej bardzo osobistej oceny, to Pani Olga T. jest EKSTRA.

Pan Remigiusz M. jest zaledwie INTEResting.

3 komentarze:

PAPROCH pisze...

Ja zdecydowanie sobie chwalę bycie INTRO :-)
Intro są lepszymi psychologami :-)

mamuśka pisze...

Czasami chciałabym być EKSTRA!

PAPROCH pisze...

A ja nie.